MAJ

 

Ścieżka edukacyjna: „Co to za zwierzę…?”/ Zwierzęta egzotyczne.

 

Nawyki:

 

Socjalizacja: Potrafię przeprosić, gdy niewłaściwie się zachowam.

Praca: Starannie wykonuję moja pracę.

Autonomia: Dbam o schludny wygląd mundurka.

 

Bity:

 

Zabawy matematyczne 

Zapisywanie czynności matematycznych:

 

Zabawy polonistyczne:

 

Ćwiczenia:

  1. motoryka duża:

 

  1. motoryka mała:

 

Utwory muzyczne:

  1. Johann Strauss „Odgłosy wiosny”
  2. Maciej Radziwił – Divertimento – Allegro moderato. 

 

Bajka:

  1. Janina Borowiczowa „Pamiętnik Pikusia”

 

Przysłowia:

  1. „Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą.” 
  2. „Gość w dom – Bóg w dom.”

 

Zagadki:

Jest królem, lecz nie w koronie,

ma grzywę, choć nie jest koniem. (lew)

 

Kot ogromny, pręgowany,

bywa w cyrku – tresowany. (tygrys)

 

Chociaż zawsze trąbę nosi,

nikt go o koncert nie prosi. (słoń)

 

Jest wielki, garbaty,

lecz potrafi jak tragarz

dźwigać ciężki bagaż. (wielbłąd)

 

Choć ma wielką torbę, 

nie jest listonoszem.

W swej torbie na brzuchu

własne dzieci nosi. (kangur)

 

Choć ma pancerz, to nie wojuje,

choć ma cztery nogi – wolno spaceruje. (żółw)

 

Mieszka w zoo zwierzak duży,

chyba z tysiąc kilo waży.

Paszczą kłapie niby bramą

i wciąż nudzi się tak samo. (hipopotam)

 

Gdy zobaczysz ją w ZOO

robi ci się wesoło.

Skacze, broi, miny stroi,

ludzi wcale się nie boi. (małpa)

 

Kto to: czarne, wąsate.

W futrze zimą i latem.

Lubią mroźną pogodę,

łowią ryby pod lodem. (foki)

 

Skrzydłem machnie kolorowym,

zrzuci ci kapelusz z głowy.

Czasem siada na ramieniu,

wszystkich woła po imieniu. 

Wrzeszczy, że aż boli głowa

i nie daje dojść do słowa.

Potem wraca do swej klatki,

woła zza błyszczącej kratki:

Gdzie mój obiad?! Gdzie obsługa?!

To ja wołam… (papuga)

 

Wielki ptak, choć nie lata wcale,

za to biega doskonale.

Mówią, że to ze strachu

chowa głowę w piachu. (struś)

 

Wierszyki logopedyczne:

 

„Rozmowa z bocianem”

Dzień dobry, panie bocianie!
– Kle! Kle!

Czy smaczne było śniadanie?

– Kle! Kle!

Co jadł pan na drugie danie?

– Kle! Kle!

Jak długo pan tu zostanie?

– Kle! Kle!

Bywaj zdrów, panie bocianie!

– Kle! Kle!

 

„W zagrodzie Małgosi”

Wieczorem w zagrodzie cioci Małgosi

Każde zwierzątko o jedzenie prosi.

Piesek szczeka: HAU, HAU, HAU.

Kotek miauczy: MIAU, MIAU, MIAU.

Kura gdacze: KO, KO, KO.

Kaczka kwacze: KWA, KWA, KWA.

Gąska gęga: GĘ, GĘ, GĘ.

Ona też chce najeść się.

Owca beczy: BE, BE, BE.

Koza muczy: ME, ME, ME.

Indor gulgocze: GU, GU, GU.

Krowa ryczy: MU, MU, MU.

Konik parska: PRR, PRR, PRR.

A pies warczy: WRR, WRR, WRR.

I tak gra orkiestra ta, aż Małgosia jeść im da. 

 

Wiersze:

 

Agnieszka Borowiecka – Mrówcza praca 

By termitom mocno dopiec,

budowały mrówki kopiec.

Lecz to sztuka jest nie lada, 

bo co rusz to coś odpada.

 

Tu się sypie, tam coś pęka – 

taki kopiec to udręka. 

Toż niezbędna tu korekta!

Krzyczą: „Wezwać architekta!”

 

Więc posłano w mig po żuka.

Żuk się w czoło mocno puka, 

bo któż to z mrówczego klanu

kopiec wznosić chce bez planu.

 

Plan być musi i to tęgi,

by to skończyć bez mitręgi.

By budowa szła pomyślnie,

trzeba wszystko zmierzyć zmyślnie.

 

Zrobił zatem żuk pomiary.

Włożył wielkie okulary,

zanotował wszystko skrzętnie,

po czym orzekł beznamiętnie:

 

„Na nic zda się wasza praca,

bo ten kopiec się przewraca.

Grunt jest grząski, ot już wszystko!

Trzeba przenieść to mrowisko!” 

 

Lecz jak przenieść kopiec cały?!

Toż to z rok by prace trwały.

„Niechaj zatem – trudna rada – 

żuk nam nowy grunt przebada.

 

Niech pomierzy i postuka –

posłuchamy porad żuka.”

Zatem mrówki wraz z królową,

wznoszą kopiec swój na nowo.

 

A wy z mrówek przykład weźcie –

tak wam radzę w dobrym geście – 

bo tu morał nam się kłania,

by planować swe działania.

 

Przeprowadzka słonia

Rozniosła się wieść po lesie,

że słoń się do lasu przeniesie,

bo w ZOO jest słoniowi za ciasno,

więc sprawę postawił jasno.

 

„Od jutra wszystko się zmieni.

wytnę tu trochę zieleni,

mieszkano sobie wymoszczę

i troszkę się tu pogoszczę.”

 

Na tę wieść wszystkie zwierzęta

orzekły: „To rzecz niepojęta!

Słoń jest stanowczo za duży

i klimat też mu nie służy!

 

I któż widział słonia w lesie?

Toż w mig się ta wieść rozniesie,

a reszta zwierzaków z ZOO

gotowa zrobić to samo co on!”

 

Lecz na słonia nie ma rady,

on nie wchodzi w żadne swady.

Jak powiedział, tak też zrobił,

niezbyt długo się sposobił.

 

Potajemnie czmychnął z ZOO.

Nic nie zrobisz, bo to słoń!

Więc się zaszył gdzieś po cichu,

ani widu, ani słychu.

 

Tylko nieraz w lesie głuszy 

czasem coś się gdzieś poruszy

i ktoś z was może w gęstwinie

kiedyś tego słonia minie.