Niedźwiadki – 5P

MAJ 2021

 

Ścieżka edukacyjna: „ Co to za zwierzę…?/ Morskie stworzenia.

 

Nawyki:

 

Socjalizacja: Pamiętam o mówieniu prawdy.

Praca: Gdy wstaję od stolika, przysuwam krzesełko.

Autonomia: Pamiętam o dokładnym umyciu rąk i buzi po powrocie z podwórka.

 

Bity:

 

  • imion i nazwiska – wyrazy drukowane
  • czytania – zwierzęta wodne, ryby akwariowe
  • obrazkowe – zwierzęta morskie, rasy psów
  • matematyczne  – zbiór kropek 41-50, liczby rzymskie I-X

 

Zabawy matematyczne:

 

  • mierzenie płynów (przelewanie, więcej, mniej, czy tyle samo)
  • konstruowanie gier
  • kształtowanie odporności emocjonalnej podczas gier
  • zabawy z czynnościami matematycznymi

 

Zabawy polonistyczne:

 

  • wprowadzanie nowych sylab z literą L
  • karty z literami alfabetu i obrazkami
  • ćwiczenia pisowni własnego nazwiska
  • próby na zakończenie przedszkola
  • nauka wiersza na pamięć

 

Ćwiczenia:

 

motoryka duża:

  • chodzenie po równoważni przodem, bokiem, tyłem
  • wchodzenie na drabinki pionowe i zwis na drążku 
  • łapanie piłki po klaśnięciu
  • podskoki z piłką/woreczkiem między kolanami

motoryka mała:

 

  • rysowanie po śladzie, kropkach, liniach
  • wyklejanie przy użyciu różnych materiałów
  • ćwiczenia usprawniające dłonie i palce
  • wycinanie
  • lepienie z plasteliny
  • nawlekanie

 

Utwory muzyczne:

 

  1. Piotr Czajkowski „Jezioro łabędzie
  2. Wolfgang Amadeusz Mozart 40 Symfonia g-moll  molto allegro

 

Bajka:

 

„A może pójdziemy nad morze?” Małgorzata Barańska

 

Przysłowia:

 

Nie dziel skóry na niedźwiedziu.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia.

 

Zagadki:

 

Ma mostek, choć to nie rzeka.

Przybija, gdy wraca z daleka.

Ma dziób, nie dziobie wcale,

pruje nim morskie fale.

(statek)

 

Powiedzcie, proszę, jaki to ptak,

który ma świetnie skrojony frak.

Idąc, na boki trochę się kiwa,

lecz za to w wodzie wspaniale pływa.

(pingwin)

 

To największe zwierzę świata,

wiedzie wodny życia tryb.

I choć rybą nie jest wcale,

ma w swej nazwie wiele ryb.

(wieloryb)

 

Na każdej lśni srebrna łuska.

Blisko nich możesz się pluskać.

Ale pogadać nie sposób,

bo chyba nie mają głosu.

(ryba)

 

Wprawdzie niezgrabnie trochę chodzę,

lecz bardzo żwawo pływam w wodzie,

wśród lodów się najlepiej czuję,

czasem też w cyrku występuję.

(foka)

Nie jest rybą,

lecz jak ryba pływa.

Gdy się ma osiem ramion,

to całkiem łatwe bywa.

(ośmiornica)

 

Może być niebieskie, szare lub zielone.

Bywa spokojne lub bardzo wzburzone.

Kiedy jego brzegiem, ludzie spacerują,

jego małe fale stopy ich całują.

(morze)

 

Te baranki zamiast trawy

błękit nieba skubią.

Pasterz – wiatr ich pilnuje

więc się nie pogubią.

(obłoki)

 

Kiedy na morzu

nagle się rozpęta,

statek jak łupinka

zatonie w odmętach.

(sztorm)

 

W głębinach mórz i oceanów

już wiele razy ją widziano.

Mówią, że dziwnym jest stworzeniem,

bo ma aż osiem długich ramion.

(ośmiornica)

 

Pancerz go chroni z każdej strony

i tak, jak jego kuzyn rak.

Jest w ostre szczypce uzbrojony,

lecz chodzi bokiem, a nie wspak.

(krab)

 

Wierszyki logopedyczne:

 

„Grzeczna dama” Małgorzata Strzałkowska

 

Grzecznej damie, tuż nad uchem,

brzuchomówca brzęczał brzuchem – 

 

brzdęk, brzdęk! brzdąkał na gitarze, 

niczym dżezmen grał na tarze, 

 

bzyczał jak na wiolonczeli 

i brzmiał niczym trzódka trzmieli, 

 

skrzypiał wdzięcznie jak skrzypeczki

i podzwaniał jak dzwoneczki. 

 

Grzeczna dama oburzona, 

rzekła strasznie obrażona: 

– Uhu-huhu! Uhu-huhu! 

Ależ panu burczy w brzuchu! 

 

Gawron”

 

Czarny gawron czarny, czarne piórka ma,

czarny ma ogonek, czarne skrzydła dwa.

Czarny gawron czarny, czarne dzieci ma!

Co im na śniadanie dzisiaj rano da?…

 

Wiersze:

 

 „ŻYCZENIA” H. Fronczak

 

Dziś słoneczko jasno świeci,

ptaszek pięknie śpiewa.

A w przedszkolu przedszkolaki

składają życzenia.

 

Wszystkim Mamom,

wszystkim Tatom.

Zdrowia, pomyślności,

uśmiechów na co dzień

i duuużo radości.

 

Jan Brzechwa „Sum-matematyk”

 

Mieszkał w Wiśle sum wąsaty,

znakomity matematyk.

 

Krzyczał więc na całe skrzele:

„Do mnie młodzi przyjaciele!

W dni powszednie i w niedziele

na życzenie mnożę, dzielę,

odejmuję i dodaję

i pomyłek nie uznaję!”

 

Każdy mógł więc przyjść do suma

I zapytać: jaka suma?

A sum jeden w całej Wiśle

odpowiadał na to ściśle.

 

Znała suma cała rzeka,

więc raz przybył lin z daleka

i powiada: „Drogi panie,

ja dla pana mam zadanie,

jeśli pan tak liczyć umie,

niech pan powie panie sumie,

czy pan zdoła w swym pojęciu,

odjąć zero od dziesięciu?”

 

Sum uśmiechnął się z przekąsem,

liczy, liczy coś pod wąsem,

wąs sumiasty, jak u suma,

a sum duma, duma, duma…

 

„To dopiero mam z tym biedę.

Może dziesięć? Może jeden?”

 

Upłynęły dwie godziny,

sum z wysiłku jest już siny.

Myśli, myśli: „To dopiero!

Od dziesięciu odjąć zero!

Żeby miał przynajmniej kredę!

Zaraz, zaraz … Wiem już … Jeden!

Nie! Nie jeden. Dziesięć chyba …

Ach ten lin! Ta wstrętna ryba!”

 

A lin szydzi: „Panie sumie,

w sumie pan niewiele umie!”

 

Sum ze wstydu schnie i chudnie,

już mu liczyć coraz trudniej,

a tu minął wieczór cały,

wszystkie ryby się pospały,

i nastało znów południe,

a sum chudnie, chudnie, chudnie

i nim dni minęło kilka,

stał się chudy niczym kilka.

Więc opuścił wody słodkie

i za żonę pojął szprotkę.